Życie miłością i nienawiścią pisane. 4 komentarze


Henryk zakochał się wcześnie, młokos był jeszcze. To była jego pierwsza miłość, pierwsze uniesienia erotyczne, zakochał się do szaleństwa. Jego serce wzdychało do Zofii, przyjechała z daleka, na wakacyjne prace sezonowe.

Była od niego starsza o 3 lata, nie przeszkadzało to jednak Henrykowi i Zosi w niczym, zwłaszcza w ich miłości.
Wszędzie razem, zawsze razem, nikt nie miał wątpliwości, że to miłość.
Wakacje się skończyły i Zofia wyjechała, wróciła w rodzinne strony. Henryk tęsknił, pojechał za nią zostawiając rodzinę i co ważniejsze – szkołę. Pojechał za swoją miłością, pojechał bo jego serce krwawiło z tęsknoty.
Najbliźsi Henryka martwili się stanem rzeczy, przecież szkoła jest ważna, jeśli miłość jest prawdziwa to zapewne przetrwa. Wiele energii włożyli żeby Heniek wrócił do domu i do szkoły, wiele energii i tłumaczeń.
Zgodził się wrócić.
Upłynęło kilka lat, miłość rozkwitała, miłość przetrwała. Wiadomość o tym, że Zofia jest w ciąży była szokiem dla obydwu rodzin, przecież Henryk ledwie co skończył 19 lat a Zosia 22 lata.
Ślub, niedługo potem narodziny Elizy. Życie zaczynało nabierać rozpędu.
Henryk starał się być przykładnym ojcem, Zofia starała się spełniać w roli matki. Nieporadnie ale z efektem budowali rodzinę. I tak minęło kilka kolejnych lat, bywało różnie, raz na wozie raz pod wozem i choć miłość która okres świetności miał już za sobą, trwała nadal. Wprawdzie już bez fajerwerków ale była.
Przyszedł na świat kolejny owoc miłości Henryka i Zofii, mały Edward.
Henryk lubił sobie czasami wypić, ale były to sporadyczne wyskoki, ot takie męskie spędy na piwo czy jakąś wódeczkę. Normalność – mówili wszyscy wokoło przecież chłop musi sobie czasem chlapnąć coś w gardło.
Rodzina Henryka i Zofii nie wykraczała poza przeciętną małego miasteczka gdzie wszyscy dobrze się znają.

Mijały kolejne lata, aż nagle na przestrzeni bardzo krótkiego czasu Henryk zaczął coraz częściej zaglądać do kieliszka. Nagle ważniejsi od jego rodziny zaczęli być jego koledzy, towarzysze od butelki. Utrata stałej pracy też była ciosem dla Heńka, kolejny powód do zalewania się w trupa. Były próby znalezienia pracy ale bez rezultatów. Jeśli Heniek już coś znalazł stałego, szybko rezygnował bo wóda była ważniejsza.
Mijały miesiące, mijały lata a sytuacja robiła się coraz bardziej beznadziejna. Częste awantury w domu, rzecz jasna po alkoholu, najbardziej cierpiały na tym dorastające dzieciaki.
Znerwicowane, zastraszone, wstydzące się ojca pijaka. Wytykane przez inne dzieci, które bez serca i skrupułów drwiły i wytykały palcami Edwarda i Elizę.
Pijany ojciec, snujący się po miasteczku, to nie było to o czym marzyły dzieci.
Prośby wielu osób – rodziny, przyjaciół, znajomych, rozmowy o sytuacji i próby wyciągnięcia Henryka z nałogu spoczywały na niczym. Po kilku dniach stanu trzeźwości Heniek wracał do upijania się.
Słuchał, obiecywał, przytakiwał ale na czas krótki, szybko wracał do nałogu. Pił tygodniami, upijał się do granic możliwości robiąc przy tym coraz częstsze, agresywne awantury. Dzieci przeżywały kiedy Henryk wracał pijany do domu i kłócił się z Zofią. Paraliżowane strachem nie potrafiły stawać w obronie matki.
Ostatni okres, okres kilkunastu miesięcy to istna gehenna dla Zofii, Edwarda i Elizy.
Pijany Heniek, do tego biorący narkotyki które w połączeniu z alkoholem i wyraźnymi problemami psychicznymi generowały w nim potężne pokłady agresji.
Ostatnimi czasy agresja Heńka staje się coraz bardziej niebezpieczna, o ile wcześniej ofiarą jego awantur była jedynie Zofia, tak teraz zaczyna wyżywać się psychicznie na Edwardzie i Elizie, ewidentnie sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.
Zofia próbowała wszystkiego, od siedzenia cichutko, niczym mysz pod miotłą a skończywszy na odpieraniu agresji oprawcy – wypisz wymaluj, podręcznikowy schemat ofiary przemocy psychicznej w rodzinie. W tej chwili jest znerwicowana, zrezygnowana. Utraciła wiarę w to, że ktoś może jej pomóc.
Oczywiście kilka razy wzywała policję, ale kończyło się to tym, że po 48 godzinach Heniek wracał do domu – na początku skruszony, niestety kolejne aresztowania kończyły się tym, że zaczął jej grozić.
Kiedy powiedziała o tym policjantom, że obawia się o swoje życie bo Heniek jej grozi, policjanci nie potrafili nic sensownego jej poradzić. Zdesperowana powiedziała – to znaczy co? Mam czekać aż na prawdę dojdzie do tragedii?

Stan psychiczny po alkoholu w połączeniu z narkotykami to mieszanka bardzo niebezpieczna. Obawy Zofii są jak najbardziej uzasadnione.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie wie jak sensownie rozwiązać tę sytuację a jest coraz, coraz gorzej……

2,867 total views, 2 views today

Please follow and like us: